Z kotylionami w klapach marynarek

OFICJALNE UROCZYSTOŚCI ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI BEZ PREMIERA, KTÓRY JEST ZA GRANICĄ

To, że rządzenie Polską jest zwykłą amatorszczyzną, kupczeniem interesami Polaków i Polski świadomi ludzie widzą od lat. Dzisiejsze obchody 94 Rocznicy Odzyskania Niepodległości pokazały na ulicach polskich miast, jak zwykli ludzie są już wkurzeni. Widać jednocześnie, że coraz więcej ludzi wyzbywa się obojętności. Szczególnie ważne jest to, że zainteresowanie sferą publiczną widać u sporej części ludzi młodych.

Premier Donald Tusk zamiast w ten szczególny dzień być w kraju, odbywa podróż zagraniczną. Jak widać można i tak. Tu jest Polska i do tej pory mało kogo cokolwiek dziwiło. Wszystko rządzącym uchodziło bezkarnie.

Prezydent Bronisław Komorowski jak zwykle w podobnych sytuacjach z kotylionem w klapie marynarki i ponoć próbuje łączyć ludzi. Czy mu to wychodzi, to już inna sprawa. Jak to jest z tym łączeniem widać było dzisiaj na ulicach polskich miast, a Warszawy w szczególności. Jak już wspomniałam, nawet premier nie świętował razem z prezydentem.

Ja jestem bardzo niepokorna.
mówię i piszę co widzę i myślę. Uważam, że brak zaufania do zwykłych ludzi, nadmierna ingerencja rządzących w nasze życie i ich amatorszczyzna wyniszczają ludzi i kraj. Jak to się odbywa, pozwolę sobie pokazać na materiale sprzed dwóch lat zamieszczonym wcześniej w Iskra.ehost.pl:

„SAM 11 LISTOPADA WEPNĘ TAKI KOTYLION W KLAPĘ MARYNARKI”

Napisał w liście skierowanym do nauczycieli prezydent Bronisław Komorowski.

W ostatnim wydaniu ” Newsweeka” jest artykuł na temat gwiazd internetu, blogerów. W materiale między innymi najbardziej znani internauci wspominają, jak prezentowane przez nich poglądy w ich artykułach zamieszczanych w sieci, były następnie powtarzane przez polityków, osoby publiczne. Komentatorzy z ” Iskry” zwracali uwagę, że z tematyką wychowania, edukacji obywatelskiej ciężko przebić się w sieci. Uspakajałam, że krople drążą skały, iskry rozpalają ogień.

W sieci jest zaledwie kilka osób, które drążą temat wychowania i edukacji obywatelskiej. Ja korzystałam z uprzejmości Onetu i publikowałam tam swoje artykuły, pod którymi toczyły się dyskusje. Tu na stronie systematycznie przybywa czytelników. Nie jest źle i do tego pomysł Pierwszego Obywatela, tak trzymać.

Inicjatywa ” lekcji patriotyzmu” wypłynęła oczywiście od Prezydenta, ale mam nadzieję, że wpisy w sieci internautów pomogły, dodały Prezydentowi odwagi do podjęcia tematu.

Bardzo dobrze, że Bronisław Komorowski podjął temat. Inicjatywa jest taką maleńką iskierką, którą trzeba rozdmuchać, by powstał potężny ogień edukacji obywatelskiej.

Ja już oczywiście w tej chwili spróbuję po swojemu podmuchać, by zaczęło ” palić się” mocniej. Inicjatywa jest bardzo cenna, godna wsparcia ale jest fatalnie przygotowana. Pozwolę sobie zacytować fragment listu: ” Dlatego chcę poprosić wszystkich Państwa o przeprowadzenie ” lekcji patriotyzmu”, w swoich klasach, w ramach nauczania początkowego oraz w przedszkolach, w czasie których dzieci nauczyłyby się robić kotyliony w barwach narodowych. Prosty, rysunkowy schemat ich przygotowania będzie można znaleźć na stronie www.prezydent.pl,w zakładce dla dzieci. Wpięte 11 listopada w klapy płaszczy i kurtek – zarówno dzieci, jak i ich rodziców – kotyliony będą doskonałym, widocznym znakiem radości z wielkiego sukcesu naszych przodków (…) Wierzę, że ta odbiegająca od utartych schematów lekcja patriotyzmu, stanie się pierwszym krokiem ku zbudowaniu nowej tradycji – pełnego radości i dumy – obchodzenia narodowych świąt i rocznic”. Przypominam, to jest fragment listu Prezydenta RP skierowanego do nauczycieli.

Powtórzę jeszcze raz, inicjatywa bardzo cenna, ale czy Kancelarii Prezydenta RP nie stać na specjalistów od wychowania, by taką inicjatywę dobrze przygotować?

Ja, skromny przedsiębiorca z wykształceniem pedagogicznym i praktyką pracy w szkole, po przeczytaniu materiałów na stronie internetowej oniemiałam. Odniosłam wrażenie, że gdzieś coś ktoś słyszał i postanowił zrobić super akcję, nie mając zielonego pojęcia, jak się do tego zabrać. Wiadomo, że technicznie takich pomysłów nie przygotowuje Prezydent, ale przedstawiciele Kancelarii zajmujący się przygotowaniem projektu powinni patrzeć na sprawę bardzo szeroko, a nie liczyć tylko na medialny sukces.

Dlaczego koniecznie kotylion? Po co ten wzór? Jak u Makarenki wszystko musi być jednakowo i pod sznurek? Polscy nauczyciele nie potrafią wspólnie z uczniami i ich opiekunami zaprojektować kotylionów? A jak zrobią flagi bądź inne symbole, to nie będzie patriotycznie?

Zobaczcie, 11 listopada z kotylionami według sugestii w liście będą paradować dzieci i ich rodzice z Prezydentem. A ja myślałam zawsze, że w takich sytuacjach zachęcać trzeba do demonstrowania przynależności narodowej wszystkich zainteresowanych, np. członków społeczności lokalnej i nauczycieli również? Co z przedstawicielami rządu? Kto zrobi kotylion minister edukacji?

Podjęto cenną inicjatywę, która ma między innymi jednoczyć, integrować środowiska lokalne, przypominać o przynależności narodowej, o demokratycznym państwie, gdzie prezydent obchodzi święto narodowe podobnie jak dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym, tylko, że nie rozumiem dlaczego Prezydent sam nie pokazał, jak trzeba się jednoczyć? Dlaczego list jest sygnowany tylko przez Prezydenta? Premier, minister edukacji, marszałkowie Sejmu i Senatu, przedstawicieli partii rządzących i opozycyjnych reprezentowanych w parlamencie, co im się pomysł nie spodobał? Pawlak, Kaczyński, Napieralski nie chcieli pod listem się podpisać? Czy zabrakło wyobraźni, by połączyć siły?

Jak mówicie ludziom, aby się jednoczyli, to pokażcie jak to się robi? A jak nie wiecie, to zapytajcie, np. nauczycieli jak przygotowuje się i przeprowadza tego typu inicjatywy.

Dlaczego list jest skierowany tyko do nauczycieli? Dzieci – w tym organizacje uczniowskie – opiekunowie, dyrektorzy placówek oświatowo – wychowawczych, członkowie społeczności lokalnych, przedstawiciele samorządów lokalnych, co z nimi? Sami się domyślą i dołączą?

Dlaczego w uroczystych obchodach inicjowanych przez Prezydenta mają brać udział tylko przedszkolaki i dzieci z nauczania początkowego? Przepraszam, ale bardzo brzydkie słowa przychodzą mi do głowy… To jest dzielenie, a nie łączenie, to jest narzucanie gotowych rozwiązań, a nie przejaw demokracji.

Mam nadzieję, że moje krytyczne słowa zostaną przyjęte ze zrozumieniem i zostaną wyciągnięte wnioski. Zdaję sobie sprawę, że dmuchałam na iskrę bardzo mocno, ale myślę, że wielu nauczycieli, którzy na pewno zauważą również błędy w przygotowaniu obchodów, których potraktowano, jak automaty do wykonywania kotylionów zgodnie z instrukcją, odetchnie z ulgą, że ktoś odważył się w sieci zanalizować kompletny brak przygotowania do przeprowadzenia bardzo cennej inicjatywy Prezydenta.

Służyć ludziom

Ta bardzo dobra inicjatywa, kompletnie nie przygotowana merytorycznie pokazuje, jak urzędnicy, przedstawiciele władzy mają mało pokory wobec nas, zwykłych obywateli, jak często brakuje im kompetencji. Mam nadzieję, że Pan Prezydent osobiście dopilnuje, by przy okazji następnych równie cennych inicjatyw, do opracowania planu działania i realizacji pomysłu dobrać osoby kompetentne z wyobraźnią i wyczuciem w realizowanym temacie.

Barbara Berecka

Czy mamy wszyscy upominać się o swoje prawa w Strasburgu?

POLSCY URZĘDNICY I SĘDZIOWIE NOTORYCZNIE NARUSZAJĄ PRAWO

SĄDNY DZIEŃ DLA ZUS, POLSKICH SĄDÓW, A W SZCZEGÓLNOŚCI WYDZIAŁÓW PRACY I UBEZPIECZEŃ SPOŁECZNYCH, RZĄDU, A W SZCZEGÓLNOŚCI MINISTERSTWA PRACY I POLITYKI SPOŁECZNEJ, KTÓRE POWINNO NADZOROWAĆ ZUS

URZĘDNICY ORAZ SĘDZIOWIE DEMOLOWALI ŻYCIE ZWYKŁYM LUDZIOM, ODBIERALI ŚRODKI DO ŻYCIA I NADAL POZOSTANĄ BEZKARNI?

Od lat zwykli obywatele, w tym ludzie zorganizowani w stowarzyszeniach alarmowali między innymi do nadzoru w ZUS, KRUS, ministra pracy i polityki społecznej, ministra rozwoju wsi i rolnictwa, premiera, Rzecznika Praw Obywatelskich, Prokuratora Generalnego, posłów, prezesów sądów, że zarówno pracownicy ZUS, KRUS oraz sędziowie wydziałów pracy i ubezpieczeń społecznych działają niezgodnie z prawem, ale niestety przedstawiciele poszczególnych władz mieli w głębokim poważaniu zwykłych ludzi i prawo.

Tylko wczoraj Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał dziesięć niekorzystnych wyroków dla Polski w związku z naruszaniem prawa przez urzędników ZUS i sędziów wydziałów pracy i ubezpieczeń społecznych. To był czarny dzień, rodzaj pogromu, kompleksowej krytyki morale, samowoli, notorycznego naruszania prawa przez urzędników i sędziów.
Uważam, że nie po to mamy swoje państwo, a w nim rząd i sądy byśmy na skalę tak masową musieli szukać sprawiedliwości w instytucjach, trybunałach międzynarodowych.
Pojawiające się problemy muszą być rozstrzygane szybko i zgodnie z prawem.

Między innymi członkowie Stowarzyszenia Stop Bezprawiu – Lublin w maju bieżącego roku zwracali uwagę jak bardzo źle jest w zakresie stosowania i wykonywania prawa w instytucjach takich jak ZUS, KRUS i w wydziałach pracy i ubezpieczeń społecznych polskich sądów. Wysłany został list otwarty do posłów, Prokuratora Generalnego i Rzecznika Praw Obywatelskich „STANOWISKO W SPRAWIE POWSZECHNEGO BEZPRAWIA W POLSCE, W TYM MIĘDZY INNYMI W ZUS, KRUS I SĄDACH UBEZPIECZEŃ SPOŁECZNYCH” Stop Bezprawiu – Lublin.

Również w maju 2012 roku przeciwko bezprawiu w ZUS i sądach, a w szczególności w wydziałach ubezpieczeń społecznych na Śląsku protestowali przedstawiciele Stowarzyszenia Poszkodowanych Przedsiębiorców RP, których wsparli pod Oddziałem ZUS w Lublinie członkowie i sympatycy Stowarzyszenia Stop Bezprawiu – Lublin.

Jak to w Polsce w ostatnich latach bywa, nikt nie słucha zwykłych ludzi, działania przedstawicieli organizacji pozarządowych również na rządzących nie robią większego wrażenia.

Może przynajmniej ta czarna seria niekorzystnych dla Polski wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka poruszy serca i sumienia polskich funkcjonariuszy publicznych.
Wczoraj był normalny pogrom morale, samowoli jak i kompetencji zarówno urzędników ZUS, przedstawicieli rządu jak i sędziów wydziałów ubezpieczeń społecznych, którzy zajmowali się sprawami, które przegrała Polska przed Trybunałem i masą spraw podobnych. To co się stało wczoraj, powinno stać się punktem zwrotnym. Konieczne i niezbędne są odważne decyzje w związku z tak zwanym polskim systemem ubezpieczeń społecznych w którym panuje dość powszechne bezprawie, co potwierdzają wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Znowu Europejski Trybunał Praw Człowieka staje po stronie obywateli Polski

Wobec tego co w ostatnich latach wyprawiali sędziowie wydziałów pracy i ubezpieczeń społecznych, urzędnicy ZUS, KRUS i nadzorujących odpowiednio instytucje ministerstwa pracy i polityki społecznej oraz ministerstwa rozwoju wsi i rolnictwa nie można przejść obojętnie.
Jak wskazują między innymi wyroki Trybunału w Strasburgu, ludzie ci nie wykonywali właściwie swoich podstawowych obowiązków, dostawali wynagrodzenie za pracę, której faktycznie nie wykonywali.

Najgorsze w sprawie jest to, że efektem bezprawnych działań urzędników i sędziów jest ogromna ilość krzywd wyrządzonych zwykłym ludziom, polskim przedsiębiorcom, polskim rodzinom.
Za tym co się działo i dzieje, idzie ogromne zniszczenie. Roztrwonione, zmarnowane zostało zdrowie bardzo wielu ludzi, zakłócone zostało życie wielu polskich rodzin, zlikwidowane zostało masę firm i miejsc pracy. Ludzie bez wyobraźni którzy rządzą Polską, urzędnicy i sędziowie zniszczyli mnóstwo potencjału tkwiącego w ludziach i kraju.

Barbara Berecka