Czy mamy wszyscy upominać się o swoje prawa w Strasburgu?

POLSCY URZĘDNICY I SĘDZIOWIE NOTORYCZNIE NARUSZAJĄ PRAWO

SĄDNY DZIEŃ DLA ZUS, POLSKICH SĄDÓW, A W SZCZEGÓLNOŚCI WYDZIAŁÓW PRACY I UBEZPIECZEŃ SPOŁECZNYCH, RZĄDU, A W SZCZEGÓLNOŚCI MINISTERSTWA PRACY I POLITYKI SPOŁECZNEJ, KTÓRE POWINNO NADZOROWAĆ ZUS

URZĘDNICY ORAZ SĘDZIOWIE DEMOLOWALI ŻYCIE ZWYKŁYM LUDZIOM, ODBIERALI ŚRODKI DO ŻYCIA I NADAL POZOSTANĄ BEZKARNI?

Od lat zwykli obywatele, w tym ludzie zorganizowani w stowarzyszeniach alarmowali między innymi do nadzoru w ZUS, KRUS, ministra pracy i polityki społecznej, ministra rozwoju wsi i rolnictwa, premiera, Rzecznika Praw Obywatelskich, Prokuratora Generalnego, posłów, prezesów sądów, że zarówno pracownicy ZUS, KRUS oraz sędziowie wydziałów pracy i ubezpieczeń społecznych działają niezgodnie z prawem, ale niestety przedstawiciele poszczególnych władz mieli w głębokim poważaniu zwykłych ludzi i prawo.

Tylko wczoraj Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał dziesięć niekorzystnych wyroków dla Polski w związku z naruszaniem prawa przez urzędników ZUS i sędziów wydziałów pracy i ubezpieczeń społecznych. To był czarny dzień, rodzaj pogromu, kompleksowej krytyki morale, samowoli, notorycznego naruszania prawa przez urzędników i sędziów.
Uważam, że nie po to mamy swoje państwo, a w nim rząd i sądy byśmy na skalę tak masową musieli szukać sprawiedliwości w instytucjach, trybunałach międzynarodowych.
Pojawiające się problemy muszą być rozstrzygane szybko i zgodnie z prawem.

Między innymi członkowie Stowarzyszenia Stop Bezprawiu – Lublin w maju bieżącego roku zwracali uwagę jak bardzo źle jest w zakresie stosowania i wykonywania prawa w instytucjach takich jak ZUS, KRUS i w wydziałach pracy i ubezpieczeń społecznych polskich sądów. Wysłany został list otwarty do posłów, Prokuratora Generalnego i Rzecznika Praw Obywatelskich „STANOWISKO W SPRAWIE POWSZECHNEGO BEZPRAWIA W POLSCE, W TYM MIĘDZY INNYMI W ZUS, KRUS I SĄDACH UBEZPIECZEŃ SPOŁECZNYCH” Stop Bezprawiu – Lublin.

Również w maju 2012 roku przeciwko bezprawiu w ZUS i sądach, a w szczególności w wydziałach ubezpieczeń społecznych na Śląsku protestowali przedstawiciele Stowarzyszenia Poszkodowanych Przedsiębiorców RP, których wsparli pod Oddziałem ZUS w Lublinie członkowie i sympatycy Stowarzyszenia Stop Bezprawiu – Lublin.

Jak to w Polsce w ostatnich latach bywa, nikt nie słucha zwykłych ludzi, działania przedstawicieli organizacji pozarządowych również na rządzących nie robią większego wrażenia.

Może przynajmniej ta czarna seria niekorzystnych dla Polski wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka poruszy serca i sumienia polskich funkcjonariuszy publicznych.
Wczoraj był normalny pogrom morale, samowoli jak i kompetencji zarówno urzędników ZUS, przedstawicieli rządu jak i sędziów wydziałów ubezpieczeń społecznych, którzy zajmowali się sprawami, które przegrała Polska przed Trybunałem i masą spraw podobnych. To co się stało wczoraj, powinno stać się punktem zwrotnym. Konieczne i niezbędne są odważne decyzje w związku z tak zwanym polskim systemem ubezpieczeń społecznych w którym panuje dość powszechne bezprawie, co potwierdzają wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Znowu Europejski Trybunał Praw Człowieka staje po stronie obywateli Polski

Wobec tego co w ostatnich latach wyprawiali sędziowie wydziałów pracy i ubezpieczeń społecznych, urzędnicy ZUS, KRUS i nadzorujących odpowiednio instytucje ministerstwa pracy i polityki społecznej oraz ministerstwa rozwoju wsi i rolnictwa nie można przejść obojętnie.
Jak wskazują między innymi wyroki Trybunału w Strasburgu, ludzie ci nie wykonywali właściwie swoich podstawowych obowiązków, dostawali wynagrodzenie za pracę, której faktycznie nie wykonywali.

Najgorsze w sprawie jest to, że efektem bezprawnych działań urzędników i sędziów jest ogromna ilość krzywd wyrządzonych zwykłym ludziom, polskim przedsiębiorcom, polskim rodzinom.
Za tym co się działo i dzieje, idzie ogromne zniszczenie. Roztrwonione, zmarnowane zostało zdrowie bardzo wielu ludzi, zakłócone zostało życie wielu polskich rodzin, zlikwidowane zostało masę firm i miejsc pracy. Ludzie bez wyobraźni którzy rządzą Polską, urzędnicy i sędziowie zniszczyli mnóstwo potencjału tkwiącego w ludziach i kraju.

Barbara Berecka

Presja społeczna jest zbyt mała

USTALEŃ POLSKICH ORGANÓW ŚCIGANIA I WYROKÓW SĄDÓW NIE SPOSÓB TRAKTOWAĆ POWAŻNIE

PONAD 12 LAT W WIĘZIENIU PRZEZ POMYŁKĘ?

TAK JEST, GDY POLICJANCI, PROKURATORZY I SĘDZIOWIE UPRAWIAJĄ RADOSNĄ TWÓRCZOŚĆ, NIE ROBIĄ TEGO, CO DO NICH NALEŻY, A WIĘKSZOŚĆ ZWYKŁYCH LUDZI MILCZY, GODZI SIĘ NA GARDZENIE CZŁOWIEKIEM I PRAWEM

Obserwuję pracę znacznej części policjantów, prokuratorów i sędziów. W większości przypadków zdziwienie mogło by budzić przez przypadek właściwe wypełnienie obowiązków. Niestety wręcz standardem jest kręcenie, kombinowanie, tworzenie rzeczywistości niż ustalanie przebiegu faktycznych zdarzeń. Zbyt często przedstawiciele organów ścigania i sędziowie robią to, co im się podoba, a nie to co powinni.

Niestety za obecny, niedopuszczalny stan rzeczy odpowiadają również zwykli ludzie, którzy w milczeniu akceptują radosną twórczość, notoryczne niedopełnianie obowiązków lub przekraczanie uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych. Zwykli obywatele bardzo rzadko solidaryzują się z ludźmi poszkodowanymi.

”Sąd Okręgowy w Gdańsku uniewinnił we wtorek Czesława Kowalczyka od zarzutu zabójstwa instruktora jazdy konnej, do którego doszło w grudniu 1998 roku. Mężczyzna został wcześniej skazany na dożywocie i 25 lat więzienia. W areszcie spędził 12 lat i 3 miesiące.

Wyrok dożywotniego więzienia Kowalczyk (oskarżony zgodził się na podanie swojego nazwiska i ujawnienie wizerunku) usłyszał w 2003 roku. Po apelacji sąd w 2008 r. skazał go na 25 lat więzienia. Ten wyrok został uchylony i sąd okręgowy po raz trzeci wszczął proces.
„Postanowił powiedzieć prawdę”

Uniewinnienie mężczyzny było możliwe dzięki zmianie wyjaśnień przez współoskarżonego o zabójstwo Adama S. Sąd przypomniał, że podczas jednej z rozpraw Adam S. „postanowił powiedzieć prawdę” i wyjawił, że Kowalczyk nie ma nic wspólnego ze zbrodnią. Adam S. wskazał, że za zastrzelenie instruktora jazdy konnej, Adama K., odpowiedzialni są dwaj inni mężczyźni.

Pierwotnie prokuratura oskarżyła Kowalczyka o udział w przestępstwie, m.in. na podstawie zeznań partnerki zabitego, Iwony C., która była bezpośrednim świadkiem zabójstwa. Kobieta wycofała się potem jednak z tych twierdzeń.

Kowalczyk został natomiast uznany we wtorek przez gdański sąd za winnego posiadania broni bez zezwolenia i skazał go za to na 1,5 roku więzienia. Sąd ustalił, że z pistoletu tego zabito Adama K.

- Żaden z zebranych w sprawie dowodów nie wskazuje, aby oskarżony wiedział, że jego broń zostanie użyta do zabójstwa – powiedziała w uzasadnieniu wyroku sędzia Magdalena Szewczak.
Zlecił zabójstwo z zazdrości

Wobec Adama S. sąd zastosował nadzwyczajne złagodzenie kary i wymierzył mu 10 lat więzienia. Według prokuratury, udział tego mężczyzny w przestępstwie polegał m.in. na znalezieniu zabójcy Adama K.

Trzeci oskarżony, Mariusz N., który zlecił zabójstwo instruktora jazdy konnej i nakłaniał do zabójstwa swojego brata Macieja N., gdyńskiego biznesmena notowanego na listach najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost”, dostał karę 15 lat więzienia. Trzykrotne zamachy na życie przedsiębiorcy były nieudane. Mariusz N. zlecił zabójstwo Adama K. z zazdrości, że jego partnerka Iwona C. związała się instruktorem jazdy konnej.
Gdzie są te stracone lata?

- Czy można być zadowolonym z tego, że prawie 13 lat przebywało się w areszcie, a sąd po tylu latach uniewinnia – więc gdzie są te stracone lata? – powiedział dziennikarzom po ogłoszeniu wyroku Bolesław Senyszyn, obrońca Kowalczyka.

Wtorkowy wyrok gdańskiego sądu nie jest prawomocny” – źródło
Interia.pl za PAP.

Nie myli się ten, kto nic nie robi. Ale przecież w organach ścigania i sądach jest tak, że pracują całe zespoły ludzi. Błąd jednego człowieka lub grupy ludzi powinien być wychwycony przez innych. Szczególna staranność powinna być zachowana, gdy ludziom stawiane są ciężkie zarzuty, np. morderstwa. Niestety z praktyki wiemy, że niewinni ludzie przebywają w więzieniach miesiącami, latami i tych przypadków jest dużo, bo przedstawiciele organów ścigania i sędziowie lekceważą ludzi, dość swobodnie podchodzą do wykonywanej pracy, lekceważą obowiązki służbowe.

Brak faktycznej kontroli społecznej, brak presji ze strony zwykłych ludzi, wymagania od funkcjonariuszy publicznych kompetencji, właściwego wykonywania pracy doprowadził do niedopuszczalnej, dramatycznej sytuacji w polskim wymiarze sprawiedliwości, który nie spełnia już swoich podstawowych funkcji.
Obawiam się, że nikt tak do końca nie wie, co teraz z tym potężnym bałaganem zrobić, jakim jest polski wymiar niesprawiedliwości.

W sprawie na pewno bardzo ważne są postawy zwykłych ludzi. Uważam, że ważna jest rola organizacji pozarządowych, które powinny aktywnie uczestniczyć w egzekwowaniu niezbędnych zmian jak i w samym procesie zmian.

Bez silnej presji społecznej będziemy tkwić w tym niszczącym bagnie, a na to przecież nie możemy sobie pozwolić. W sprawie chodzi o ludzi, ich życie, wypełnianie podstawowych obowiązków przedstawicieli struktur państwa wobec obywateli.

Barbara Berecka