Presja społeczna jest zbyt mała

USTALEŃ POLSKICH ORGANÓW ŚCIGANIA I WYROKÓW SĄDÓW NIE SPOSÓB TRAKTOWAĆ POWAŻNIE

PONAD 12 LAT W WIĘZIENIU PRZEZ POMYŁKĘ?

TAK JEST, GDY POLICJANCI, PROKURATORZY I SĘDZIOWIE UPRAWIAJĄ RADOSNĄ TWÓRCZOŚĆ, NIE ROBIĄ TEGO, CO DO NICH NALEŻY, A WIĘKSZOŚĆ ZWYKŁYCH LUDZI MILCZY, GODZI SIĘ NA GARDZENIE CZŁOWIEKIEM I PRAWEM

Obserwuję pracę znacznej części policjantów, prokuratorów i sędziów. W większości przypadków zdziwienie mogło by budzić przez przypadek właściwe wypełnienie obowiązków. Niestety wręcz standardem jest kręcenie, kombinowanie, tworzenie rzeczywistości niż ustalanie przebiegu faktycznych zdarzeń. Zbyt często przedstawiciele organów ścigania i sędziowie robią to, co im się podoba, a nie to co powinni.

Niestety za obecny, niedopuszczalny stan rzeczy odpowiadają również zwykli ludzie, którzy w milczeniu akceptują radosną twórczość, notoryczne niedopełnianie obowiązków lub przekraczanie uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych. Zwykli obywatele bardzo rzadko solidaryzują się z ludźmi poszkodowanymi.

”Sąd Okręgowy w Gdańsku uniewinnił we wtorek Czesława Kowalczyka od zarzutu zabójstwa instruktora jazdy konnej, do którego doszło w grudniu 1998 roku. Mężczyzna został wcześniej skazany na dożywocie i 25 lat więzienia. W areszcie spędził 12 lat i 3 miesiące.

Wyrok dożywotniego więzienia Kowalczyk (oskarżony zgodził się na podanie swojego nazwiska i ujawnienie wizerunku) usłyszał w 2003 roku. Po apelacji sąd w 2008 r. skazał go na 25 lat więzienia. Ten wyrok został uchylony i sąd okręgowy po raz trzeci wszczął proces.
„Postanowił powiedzieć prawdę”

Uniewinnienie mężczyzny było możliwe dzięki zmianie wyjaśnień przez współoskarżonego o zabójstwo Adama S. Sąd przypomniał, że podczas jednej z rozpraw Adam S. „postanowił powiedzieć prawdę” i wyjawił, że Kowalczyk nie ma nic wspólnego ze zbrodnią. Adam S. wskazał, że za zastrzelenie instruktora jazdy konnej, Adama K., odpowiedzialni są dwaj inni mężczyźni.

Pierwotnie prokuratura oskarżyła Kowalczyka o udział w przestępstwie, m.in. na podstawie zeznań partnerki zabitego, Iwony C., która była bezpośrednim świadkiem zabójstwa. Kobieta wycofała się potem jednak z tych twierdzeń.

Kowalczyk został natomiast uznany we wtorek przez gdański sąd za winnego posiadania broni bez zezwolenia i skazał go za to na 1,5 roku więzienia. Sąd ustalił, że z pistoletu tego zabito Adama K.

- Żaden z zebranych w sprawie dowodów nie wskazuje, aby oskarżony wiedział, że jego broń zostanie użyta do zabójstwa – powiedziała w uzasadnieniu wyroku sędzia Magdalena Szewczak.
Zlecił zabójstwo z zazdrości

Wobec Adama S. sąd zastosował nadzwyczajne złagodzenie kary i wymierzył mu 10 lat więzienia. Według prokuratury, udział tego mężczyzny w przestępstwie polegał m.in. na znalezieniu zabójcy Adama K.

Trzeci oskarżony, Mariusz N., który zlecił zabójstwo instruktora jazdy konnej i nakłaniał do zabójstwa swojego brata Macieja N., gdyńskiego biznesmena notowanego na listach najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost”, dostał karę 15 lat więzienia. Trzykrotne zamachy na życie przedsiębiorcy były nieudane. Mariusz N. zlecił zabójstwo Adama K. z zazdrości, że jego partnerka Iwona C. związała się instruktorem jazdy konnej.
Gdzie są te stracone lata?

- Czy można być zadowolonym z tego, że prawie 13 lat przebywało się w areszcie, a sąd po tylu latach uniewinnia – więc gdzie są te stracone lata? – powiedział dziennikarzom po ogłoszeniu wyroku Bolesław Senyszyn, obrońca Kowalczyka.

Wtorkowy wyrok gdańskiego sądu nie jest prawomocny” – źródło
Interia.pl za PAP.

Nie myli się ten, kto nic nie robi. Ale przecież w organach ścigania i sądach jest tak, że pracują całe zespoły ludzi. Błąd jednego człowieka lub grupy ludzi powinien być wychwycony przez innych. Szczególna staranność powinna być zachowana, gdy ludziom stawiane są ciężkie zarzuty, np. morderstwa. Niestety z praktyki wiemy, że niewinni ludzie przebywają w więzieniach miesiącami, latami i tych przypadków jest dużo, bo przedstawiciele organów ścigania i sędziowie lekceważą ludzi, dość swobodnie podchodzą do wykonywanej pracy, lekceważą obowiązki służbowe.

Brak faktycznej kontroli społecznej, brak presji ze strony zwykłych ludzi, wymagania od funkcjonariuszy publicznych kompetencji, właściwego wykonywania pracy doprowadził do niedopuszczalnej, dramatycznej sytuacji w polskim wymiarze sprawiedliwości, który nie spełnia już swoich podstawowych funkcji.
Obawiam się, że nikt tak do końca nie wie, co teraz z tym potężnym bałaganem zrobić, jakim jest polski wymiar niesprawiedliwości.

W sprawie na pewno bardzo ważne są postawy zwykłych ludzi. Uważam, że ważna jest rola organizacji pozarządowych, które powinny aktywnie uczestniczyć w egzekwowaniu niezbędnych zmian jak i w samym procesie zmian.

Bez silnej presji społecznej będziemy tkwić w tym niszczącym bagnie, a na to przecież nie możemy sobie pozwolić. W sprawie chodzi o ludzi, ich życie, wypełnianie podstawowych obowiązków przedstawicieli struktur państwa wobec obywateli.

Barbara Berecka