Dni Świadomości Prawnej – Zaproszenie

PRAWO I ODPOWIEDZIALNOŚĆ

W imieniu członków Stowarzyszenia Na Rzecz Praworządności dnia 14 września 2013 roku zapraszamy do udziału w spotkaniu z cyklu „Dni Świadomości Prawnej”, które odbędzie się w Lublinie na Placu Litewskim. Uroczystą inaugurację spotkania planujemy na godzinę jedenastą. Spotkanie będzie prowadzone w ramach Kampanii Edukacji Obywatelskiej, której motywem przewodnim jest zdanie „Szacunek do ludzi i prawa powinien być fundamentem, na którym budowane jest państwo”.

Na godzinę 12:00 zaplanowaliśmy dyskusję przedstawicieli organizacji pozarządowych, do udziału w której gorąco zapraszamy członków różnych grup obywatelskich z terenu Polski. Prosimy o mailowe lub telefoniczne zgłaszanie udziału w obywatelskiej rozmowie, zaprezentowanie poglądów Waszych grup na temat prawa i odpowiedzialności na otwartym spotkaniu dla wszystkich zainteresowanych debatą publiczną.

W trakcie dyskusji chcemy szczególną uwagę zwrócić na ilość, jakość i poziom skomplikowania prawa oraz na odpowiedzialność funkcjonariuszy publicznych za wykonywane czynności, niedopełnianie obowiązków, przekraczanie uprawnień i nadużywanie władzy. Bardzo mile widziane będą propozycje, jak powinno być według Was w omawianym temacie, w demokratycznym państwie prawa.

Spotkanie nie jest konkurencyjne wobec akcji, która będzie prowadzona w Warszawie 14 września 2013 roku, ale jej rozszerzeniem, uzupełnieniem, inną formą obywatelskiej aktywności prowadzoną w Lublinie, zwracania uwagi na elementy organizacji państwa i sposób pracy funkcjonariuszy publicznych.
Przedstawiciele Stowarzyszenia Na Rzecz Praworządności planują również swój udział w dyskusji pod Sejmem 13 września 2013 roku, w czasie przeznaczonym dla organizacji pozarządowych.

Uważamy, że by istnienie państwa miało sens, państwo powinno być dla obywateli, a funkcjonariusze publiczni powinni być sługami, a nie niestety bardzo często są oprawcami dla Polaków, Polskich rodzin i firm.

Prawo i odpowiedzialność

Zapraszamy do wyrażania głośno, w obecności tych co świadomie przyjdą na spotkanie oraz zupełnie przypadkowych słuchaczy, że nie jest nam wszystko jedno. Zatroskani jesteśmy o los swój, swoich rodzin, społeczności i przyszłych pokoleń Polaków, bo to co dzieje się obecnie w kraju, będzie miało również ogromny wpływ na to, jakie będą losy Polaków i Polski w przyszłości.
Zademonstrujmy jedność w dążeniu do niezbędnych zmian w Polsce, dążeniu do tego, by Polska była państwem praworządnym, które pełni rolę służebną wobec obywateli.

Zarząd Stowarzyszenia Na Rzecz Praworządności

www.sprawiedliwosc.org

Ruch stowarzyszeniowy musi zachować samodzielność

W LUDZIACH PRACUJĄCYCH W ORGANIZACJACH POZARZĄDOWYCH TKWI OGROMNA SIŁA

W ostatnim czasie można odnieść wrażenie, że zaniedbałam stronę. Jest to jednak pozorne wrażenie. Bardzo rzadko publikuję nie z braku zainteresowania tematyką czy z powodu zaniedbań, tylko z powodu braku czasu, który poświęciłam na układanie sobie spraw tak, by móc poświęcił sporo czasu na relacjonowanie tego, co dzieje się w organizacjach pozarządowych. A ja przecież nie tylko relacjonuję, ale również aktywnie uczestniczę w pracach organizacji pozarządowych.

Słuchajcie, myślę, że z racji zadłużenia i sporych problemów społecznych w Polsce nieunikniona jest zmiana sposobu rządzenia, której nie da się wprowadzić bez wymiany kadr. Polsce potrzebni są politycy, którzy dopuszczają między innymi myśl, że ludziom może żyć się lepiej, bez takich instytucji jak ZUS, KRUS, NFZ – z czym ma problem większość zasiadających polityków w parlamencie.

Uważam, że Polakom i Polsce potrzebna jest nowa filozofia zarządzenia,
konieczna jest likwidacja znacznej części instytucji publicznych i odchudzenie tych, które zostaną. Najważniejsze jest, by przywrócić państwu służebną rolę wobec zwykłych obywateli, by funkcjonariusze publiczni zaczęli szanować ludzi i prawo, by ponosili odpowiedzialność za pracę. Obecny brak odpowiedzialności bardzo demoralizuje i sieje ogromne spustoszenie. By wykonać pracę, która jest niezbędna potrzebni są ludzie. Myślę, że czystą formalnością jest przypomnienie, iż obecne elity polityczne są bezradne wobec wyzwań, oni są bardzo sprawni w niszczeniu i oczywiście dbaniu o interesy swoje i swojego najbliższego otoczenia.

Według mnie bardzo naturalnym jest, że osób znaczących dla zmieniającego się życia publicznego, trzeba szukać w bardzo intensywnie rozwijających się organizacjach pozarządowych, których członkowie powinni stawiać sobie coraz wyżej poprzeczkę jeżeli chodzi o działanie zgodne z prawem, etykę, stosunek do drugiego człowieka. Członkowie organizacji pozarządowych muszą mięć świadomość, że ludzie i kraj potrzebują nowej jakości w życiu publicznym. Jeżeli nie wprowadzimy nowych standardów, strach nawet myśleć co się będzie działo.

Potrzebni są liderzy zmian, ale niezbędne są również osoby, które będą aktywizowały społeczności lokalne, będą patrzyły na ręce tym, co zabiorą się za rządzenie krajem. Polacy nie mogą sobie pozwolić na dalsze pobłażanie ludziom władzy, niezależnie z jakiś środowisk rządzący będą się wywodzić. Najwyższy czas skończyć z koleżeństwem. Trzeba stawiać zadania i weryfikować ich wykonanie. Nie może być tak, że jedna klika rządząca krajem zostanie zastąpiona inną.

By organizacje pozarządowe, w tym głównie stowarzyszenia odegrały pozytywną rolę w procesie przemian, obecnie muszą być kuźniami charakterów, kształtowania siły woli, poskramiania prywatnych żądz, kształtowania samodzielności. Zarówno liderzy grup jak i całe grupy nie mogą być jak chorągiewki na wietrze, muszą realizować własne plany.

Stowarzyszenia są organizacjami samopomocowymi

Uważam, że cały ruch stowarzyszeniowy musi być jedyny w swoim rodzaju, musi zachować samodzielność.

Barbara Berecka

Z kotylionami w klapach marynarek

OFICJALNE UROCZYSTOŚCI ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI BEZ PREMIERA, KTÓRY JEST ZA GRANICĄ

To, że rządzenie Polską jest zwykłą amatorszczyzną, kupczeniem interesami Polaków i Polski świadomi ludzie widzą od lat. Dzisiejsze obchody 94 Rocznicy Odzyskania Niepodległości pokazały na ulicach polskich miast, jak zwykli ludzie są już wkurzeni. Widać jednocześnie, że coraz więcej ludzi wyzbywa się obojętności. Szczególnie ważne jest to, że zainteresowanie sferą publiczną widać u sporej części ludzi młodych.

Premier Donald Tusk zamiast w ten szczególny dzień być w kraju, odbywa podróż zagraniczną. Jak widać można i tak. Tu jest Polska i do tej pory mało kogo cokolwiek dziwiło. Wszystko rządzącym uchodziło bezkarnie.

Prezydent Bronisław Komorowski jak zwykle w podobnych sytuacjach z kotylionem w klapie marynarki i ponoć próbuje łączyć ludzi. Czy mu to wychodzi, to już inna sprawa. Jak to jest z tym łączeniem widać było dzisiaj na ulicach polskich miast, a Warszawy w szczególności. Jak już wspomniałam, nawet premier nie świętował razem z prezydentem.

Ja jestem bardzo niepokorna.
mówię i piszę co widzę i myślę. Uważam, że brak zaufania do zwykłych ludzi, nadmierna ingerencja rządzących w nasze życie i ich amatorszczyzna wyniszczają ludzi i kraj. Jak to się odbywa, pozwolę sobie pokazać na materiale sprzed dwóch lat zamieszczonym wcześniej w Iskra.ehost.pl:

„SAM 11 LISTOPADA WEPNĘ TAKI KOTYLION W KLAPĘ MARYNARKI”

Napisał w liście skierowanym do nauczycieli prezydent Bronisław Komorowski.

W ostatnim wydaniu ” Newsweeka” jest artykuł na temat gwiazd internetu, blogerów. W materiale między innymi najbardziej znani internauci wspominają, jak prezentowane przez nich poglądy w ich artykułach zamieszczanych w sieci, były następnie powtarzane przez polityków, osoby publiczne. Komentatorzy z ” Iskry” zwracali uwagę, że z tematyką wychowania, edukacji obywatelskiej ciężko przebić się w sieci. Uspakajałam, że krople drążą skały, iskry rozpalają ogień.

W sieci jest zaledwie kilka osób, które drążą temat wychowania i edukacji obywatelskiej. Ja korzystałam z uprzejmości Onetu i publikowałam tam swoje artykuły, pod którymi toczyły się dyskusje. Tu na stronie systematycznie przybywa czytelników. Nie jest źle i do tego pomysł Pierwszego Obywatela, tak trzymać.

Inicjatywa ” lekcji patriotyzmu” wypłynęła oczywiście od Prezydenta, ale mam nadzieję, że wpisy w sieci internautów pomogły, dodały Prezydentowi odwagi do podjęcia tematu.

Bardzo dobrze, że Bronisław Komorowski podjął temat. Inicjatywa jest taką maleńką iskierką, którą trzeba rozdmuchać, by powstał potężny ogień edukacji obywatelskiej.

Ja już oczywiście w tej chwili spróbuję po swojemu podmuchać, by zaczęło ” palić się” mocniej. Inicjatywa jest bardzo cenna, godna wsparcia ale jest fatalnie przygotowana. Pozwolę sobie zacytować fragment listu: ” Dlatego chcę poprosić wszystkich Państwa o przeprowadzenie ” lekcji patriotyzmu”, w swoich klasach, w ramach nauczania początkowego oraz w przedszkolach, w czasie których dzieci nauczyłyby się robić kotyliony w barwach narodowych. Prosty, rysunkowy schemat ich przygotowania będzie można znaleźć na stronie www.prezydent.pl,w zakładce dla dzieci. Wpięte 11 listopada w klapy płaszczy i kurtek – zarówno dzieci, jak i ich rodziców – kotyliony będą doskonałym, widocznym znakiem radości z wielkiego sukcesu naszych przodków (…) Wierzę, że ta odbiegająca od utartych schematów lekcja patriotyzmu, stanie się pierwszym krokiem ku zbudowaniu nowej tradycji – pełnego radości i dumy – obchodzenia narodowych świąt i rocznic”. Przypominam, to jest fragment listu Prezydenta RP skierowanego do nauczycieli.

Powtórzę jeszcze raz, inicjatywa bardzo cenna, ale czy Kancelarii Prezydenta RP nie stać na specjalistów od wychowania, by taką inicjatywę dobrze przygotować?

Ja, skromny przedsiębiorca z wykształceniem pedagogicznym i praktyką pracy w szkole, po przeczytaniu materiałów na stronie internetowej oniemiałam. Odniosłam wrażenie, że gdzieś coś ktoś słyszał i postanowił zrobić super akcję, nie mając zielonego pojęcia, jak się do tego zabrać. Wiadomo, że technicznie takich pomysłów nie przygotowuje Prezydent, ale przedstawiciele Kancelarii zajmujący się przygotowaniem projektu powinni patrzeć na sprawę bardzo szeroko, a nie liczyć tylko na medialny sukces.

Dlaczego koniecznie kotylion? Po co ten wzór? Jak u Makarenki wszystko musi być jednakowo i pod sznurek? Polscy nauczyciele nie potrafią wspólnie z uczniami i ich opiekunami zaprojektować kotylionów? A jak zrobią flagi bądź inne symbole, to nie będzie patriotycznie?

Zobaczcie, 11 listopada z kotylionami według sugestii w liście będą paradować dzieci i ich rodzice z Prezydentem. A ja myślałam zawsze, że w takich sytuacjach zachęcać trzeba do demonstrowania przynależności narodowej wszystkich zainteresowanych, np. członków społeczności lokalnej i nauczycieli również? Co z przedstawicielami rządu? Kto zrobi kotylion minister edukacji?

Podjęto cenną inicjatywę, która ma między innymi jednoczyć, integrować środowiska lokalne, przypominać o przynależności narodowej, o demokratycznym państwie, gdzie prezydent obchodzi święto narodowe podobnie jak dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym, tylko, że nie rozumiem dlaczego Prezydent sam nie pokazał, jak trzeba się jednoczyć? Dlaczego list jest sygnowany tylko przez Prezydenta? Premier, minister edukacji, marszałkowie Sejmu i Senatu, przedstawicieli partii rządzących i opozycyjnych reprezentowanych w parlamencie, co im się pomysł nie spodobał? Pawlak, Kaczyński, Napieralski nie chcieli pod listem się podpisać? Czy zabrakło wyobraźni, by połączyć siły?

Jak mówicie ludziom, aby się jednoczyli, to pokażcie jak to się robi? A jak nie wiecie, to zapytajcie, np. nauczycieli jak przygotowuje się i przeprowadza tego typu inicjatywy.

Dlaczego list jest skierowany tyko do nauczycieli? Dzieci – w tym organizacje uczniowskie – opiekunowie, dyrektorzy placówek oświatowo – wychowawczych, członkowie społeczności lokalnych, przedstawiciele samorządów lokalnych, co z nimi? Sami się domyślą i dołączą?

Dlaczego w uroczystych obchodach inicjowanych przez Prezydenta mają brać udział tylko przedszkolaki i dzieci z nauczania początkowego? Przepraszam, ale bardzo brzydkie słowa przychodzą mi do głowy… To jest dzielenie, a nie łączenie, to jest narzucanie gotowych rozwiązań, a nie przejaw demokracji.

Mam nadzieję, że moje krytyczne słowa zostaną przyjęte ze zrozumieniem i zostaną wyciągnięte wnioski. Zdaję sobie sprawę, że dmuchałam na iskrę bardzo mocno, ale myślę, że wielu nauczycieli, którzy na pewno zauważą również błędy w przygotowaniu obchodów, których potraktowano, jak automaty do wykonywania kotylionów zgodnie z instrukcją, odetchnie z ulgą, że ktoś odważył się w sieci zanalizować kompletny brak przygotowania do przeprowadzenia bardzo cennej inicjatywy Prezydenta.

Służyć ludziom

Ta bardzo dobra inicjatywa, kompletnie nie przygotowana merytorycznie pokazuje, jak urzędnicy, przedstawiciele władzy mają mało pokory wobec nas, zwykłych obywateli, jak często brakuje im kompetencji. Mam nadzieję, że Pan Prezydent osobiście dopilnuje, by przy okazji następnych równie cennych inicjatyw, do opracowania planu działania i realizacji pomysłu dobrać osoby kompetentne z wyobraźnią i wyczuciem w realizowanym temacie.

Barbara Berecka

Presja społeczna jest zbyt mała

USTALEŃ POLSKICH ORGANÓW ŚCIGANIA I WYROKÓW SĄDÓW NIE SPOSÓB TRAKTOWAĆ POWAŻNIE

PONAD 12 LAT W WIĘZIENIU PRZEZ POMYŁKĘ?

TAK JEST, GDY POLICJANCI, PROKURATORZY I SĘDZIOWIE UPRAWIAJĄ RADOSNĄ TWÓRCZOŚĆ, NIE ROBIĄ TEGO, CO DO NICH NALEŻY, A WIĘKSZOŚĆ ZWYKŁYCH LUDZI MILCZY, GODZI SIĘ NA GARDZENIE CZŁOWIEKIEM I PRAWEM

Obserwuję pracę znacznej części policjantów, prokuratorów i sędziów. W większości przypadków zdziwienie mogło by budzić przez przypadek właściwe wypełnienie obowiązków. Niestety wręcz standardem jest kręcenie, kombinowanie, tworzenie rzeczywistości niż ustalanie przebiegu faktycznych zdarzeń. Zbyt często przedstawiciele organów ścigania i sędziowie robią to, co im się podoba, a nie to co powinni.

Niestety za obecny, niedopuszczalny stan rzeczy odpowiadają również zwykli ludzie, którzy w milczeniu akceptują radosną twórczość, notoryczne niedopełnianie obowiązków lub przekraczanie uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych. Zwykli obywatele bardzo rzadko solidaryzują się z ludźmi poszkodowanymi.

”Sąd Okręgowy w Gdańsku uniewinnił we wtorek Czesława Kowalczyka od zarzutu zabójstwa instruktora jazdy konnej, do którego doszło w grudniu 1998 roku. Mężczyzna został wcześniej skazany na dożywocie i 25 lat więzienia. W areszcie spędził 12 lat i 3 miesiące.

Wyrok dożywotniego więzienia Kowalczyk (oskarżony zgodził się na podanie swojego nazwiska i ujawnienie wizerunku) usłyszał w 2003 roku. Po apelacji sąd w 2008 r. skazał go na 25 lat więzienia. Ten wyrok został uchylony i sąd okręgowy po raz trzeci wszczął proces.
„Postanowił powiedzieć prawdę”

Uniewinnienie mężczyzny było możliwe dzięki zmianie wyjaśnień przez współoskarżonego o zabójstwo Adama S. Sąd przypomniał, że podczas jednej z rozpraw Adam S. „postanowił powiedzieć prawdę” i wyjawił, że Kowalczyk nie ma nic wspólnego ze zbrodnią. Adam S. wskazał, że za zastrzelenie instruktora jazdy konnej, Adama K., odpowiedzialni są dwaj inni mężczyźni.

Pierwotnie prokuratura oskarżyła Kowalczyka o udział w przestępstwie, m.in. na podstawie zeznań partnerki zabitego, Iwony C., która była bezpośrednim świadkiem zabójstwa. Kobieta wycofała się potem jednak z tych twierdzeń.

Kowalczyk został natomiast uznany we wtorek przez gdański sąd za winnego posiadania broni bez zezwolenia i skazał go za to na 1,5 roku więzienia. Sąd ustalił, że z pistoletu tego zabito Adama K.

- Żaden z zebranych w sprawie dowodów nie wskazuje, aby oskarżony wiedział, że jego broń zostanie użyta do zabójstwa – powiedziała w uzasadnieniu wyroku sędzia Magdalena Szewczak.
Zlecił zabójstwo z zazdrości

Wobec Adama S. sąd zastosował nadzwyczajne złagodzenie kary i wymierzył mu 10 lat więzienia. Według prokuratury, udział tego mężczyzny w przestępstwie polegał m.in. na znalezieniu zabójcy Adama K.

Trzeci oskarżony, Mariusz N., który zlecił zabójstwo instruktora jazdy konnej i nakłaniał do zabójstwa swojego brata Macieja N., gdyńskiego biznesmena notowanego na listach najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost”, dostał karę 15 lat więzienia. Trzykrotne zamachy na życie przedsiębiorcy były nieudane. Mariusz N. zlecił zabójstwo Adama K. z zazdrości, że jego partnerka Iwona C. związała się instruktorem jazdy konnej.
Gdzie są te stracone lata?

- Czy można być zadowolonym z tego, że prawie 13 lat przebywało się w areszcie, a sąd po tylu latach uniewinnia – więc gdzie są te stracone lata? – powiedział dziennikarzom po ogłoszeniu wyroku Bolesław Senyszyn, obrońca Kowalczyka.

Wtorkowy wyrok gdańskiego sądu nie jest prawomocny” – źródło
Interia.pl za PAP.

Nie myli się ten, kto nic nie robi. Ale przecież w organach ścigania i sądach jest tak, że pracują całe zespoły ludzi. Błąd jednego człowieka lub grupy ludzi powinien być wychwycony przez innych. Szczególna staranność powinna być zachowana, gdy ludziom stawiane są ciężkie zarzuty, np. morderstwa. Niestety z praktyki wiemy, że niewinni ludzie przebywają w więzieniach miesiącami, latami i tych przypadków jest dużo, bo przedstawiciele organów ścigania i sędziowie lekceważą ludzi, dość swobodnie podchodzą do wykonywanej pracy, lekceważą obowiązki służbowe.

Brak faktycznej kontroli społecznej, brak presji ze strony zwykłych ludzi, wymagania od funkcjonariuszy publicznych kompetencji, właściwego wykonywania pracy doprowadził do niedopuszczalnej, dramatycznej sytuacji w polskim wymiarze sprawiedliwości, który nie spełnia już swoich podstawowych funkcji.
Obawiam się, że nikt tak do końca nie wie, co teraz z tym potężnym bałaganem zrobić, jakim jest polski wymiar niesprawiedliwości.

W sprawie na pewno bardzo ważne są postawy zwykłych ludzi. Uważam, że ważna jest rola organizacji pozarządowych, które powinny aktywnie uczestniczyć w egzekwowaniu niezbędnych zmian jak i w samym procesie zmian.

Bez silnej presji społecznej będziemy tkwić w tym niszczącym bagnie, a na to przecież nie możemy sobie pozwolić. W sprawie chodzi o ludzi, ich życie, wypełnianie podstawowych obowiązków przedstawicieli struktur państwa wobec obywateli.

Barbara Berecka