Samorządność i samokontrola

W DEMOKRACJI BARDZO WAŻNE SĄ SAMORZĄDNOŚĆ I SAMOKONTROLA

Nie można mówić o demokracji bez przekazania sporej części zadań, kompetencji obywatelom. Jednym z przejawów demokracji jest samorządność. Przejawem samorządności jest samokontrola.

Swoje zachowania może kontrolować człowiek lub grupa ludzi. Trudno mówić o przejawach demokracji, czy samokontroli, gdy w grupie nie ma opracowanych jasnych reguł działania, kontrolowania ustalonych sposobów pracy, przestrzegania ustalonych zasad.

Jeżeli obywatel jest świadomy, potrafi kontrolować swoje działania, zachowania, to nie ma potrzeby tworzenia dużej ilości instytucji kontrolujących obywateli. Podobnie będzie z grupami ludzi. Wewnętrzna organizacja grupy już narzuca ludziom pewne sposoby weryfikowania zachowań. Przecież można wręcz wprowadzić modę na przestrzeganie ustalonych zasad.

W Polsce elity polityczne, ludzie decydujący o kształcie struktur państwa pogubili się zupełnie. Po wojnie mieliśmy totalitarne państwo. Po upadku poprzedniego systemu miała być demokracja. Mówiono o wprowadzaniu demokracji i zwiększano systematycznie liczbę różnych instytucji państwowych. Znacznie wzrosła liczba różnego rodzaju funkcjonariuszy publicznych, którzy żyją na koszt podatników.

Uważam, że do tej absurdalnej sytuacji doszło z kilku powodów. Brak u ludzi, którzy dorwali się do rządzenia zwykłej ludzkiej przyzwoitości, poczucia obowiązku, poczucia odpowiedzialności, honoru.

Władza demoralizuje.
Część ludzi występujących pod sztandarami ”Solidarności” działało zgodnie z zasadą, że aby rozbić starą klikę – trzeba stworzyć nową, swoją klikę. Jak już dorwali się do władzy, to zaczęli obstawiać różne stanowiska swoimi. Poczuli przyjemność bycia elitą polityczną kraju. Zupełnie zapomnieli o zwykłych obywatelach, o koleżankach i kolegach, którzy z nimi walczyli o przemiany w Polsce.

Nie przeceniam wiedzy i inteligencji polityków. Trzeba to wreszcie powiedzieć – część z nich nie miała i nie ma pojęcia na czym polega demokracja. Bardzo wielu polityków, podobnie jak spora część społeczeństwa nie ma świadomości, że aby mówić o demokratycznym sposobie rządzenia, trzeba zostawić dużą swobodę obywatelom. Pozwolić ludziom, aby kontrolowali sami swoje działania. W demokracji powinny być ustalone proste, jasne sposoby postępowania, które łatwo jest zrozumieć. Trudno oczekiwać, aby człowiek nie rozumiejący ustalonych zasad przestrzegał je. Gdyby politycy wiedzieli, rozumieli, że poprzez tworzenie nadmiernej ilości skomplikowanego prawa kierują kraj w stronę totalitarnego systemu, może przynajmniej część z nich przeciwstawiła by się, tej jakże szkodliwej ”radosnej” twórczości.

Bardzo czekam na taki przełom, kiedy spora część Polaków w tym polityków, zainteresuje się samym pojęciem demokracji, zrozumie, iż przez lata unikano wyjaśniania pojęcia i tworzono państwo oparte na obowiązkach, nakazach, zakazach, które tłumią inicjatywę, aktywność obywatelską. Ogrom stworzonych przepisów, dublujące się instytucje, armia funkcjonariuszy państwowych są przejawem sposobu rządzenia, który ma cechy typowe dla systemów przeciwnych demokracji, który cechuje się dominacją jednych nad drugimi. To tak, jak w szkole. Przychodzi nauczyciel – mówi, że uczniowie mają być grzeczni i narzuca im co mają zrobić. Nie ma dyskusji, innowacji – trzeba postępować zgodnie z wytycznymi nauczyciela.

Myślę, że mało kto w Polsce zdaje sobie sprawę z faktu, iż struktury samorządowe są rzeczą wtórną, wobec samej idei samorządności. Uważam, że mamy za mało samorządności i o wiele za dużo kosztownych struktur samorządowych.

Zapraszamy do przenoszenia ognia i dmuchania

W Polsce mówi się o tym, że mamy demokrację. Nadmierna ilość uchwalonego prawa, ogromny, kontrolujący obywateli aparat państwa, nadmiar obowiązków nakładanych na ludzi świadczą o braku demokracji. Bez samokontroli i samorządności obywateli nie ma demokracji.

Barbara Berecka

Stowarzyszenia są organizacjami samopomocowymi

POMYŚLCIE O TYM, ŻE NIE TYLKO WY POTRZEBUJECIE POMOCY. PRZECIEŻ ABY BRAĆ, TRZEBA RÓWNIEŻ DAWAĆ, BY INNI MOGLI RÓWNIEŻ BRAĆ, BY NASTĘPNIE PONOWNIE MOGLI DZIELIĆ SIĘ, DAWAĆ

Wydaje mi się, że polski ruch stowarzyszeniowy jest już obecnie bardzo znaczącą siłą społeczną, jest bardzo ważny przy układaniu stosunków w polskim życiu publicznym. Mam przekonanie, że w Polsce funkcjonuje przynajmniej kilka stowarzyszeń na dźwięk nazw których, na dźwięk nazwisk co niektórych przedstawicieli poszczególnych stowarzyszeń tracą pewność siebie przedstawiciele tak zwanych elit, a w szczególności funkcjonariusze publiczni, w tym sędziowie, choć nie tylko.

Bardzo dobrze się dzieje, że zwykli ludzie organizują się i między innymi poprzez stowarzyszenia upominają się u funkcjonariuszy publicznych należnego szacunku do ludzi, zwykłych obywateli. Bardzo dobrze, że zorganizowane grupy ludzi coraz skuteczniej domagają się przestrzeganie prawa przez urzędników, policjantów, prokuratorów i sędziów.
Według mnie praca członków stowarzyszeń przynosi bardzo oczekiwane efekty w praktyce wykonywania prawa jak i w sferze świadomości obywatelskiej, której podnoszenie zostało w ostatnich latach prawie zupełnie zaniechane w państwowym systemie szkolnym.

W aktywnych osobach, członkach między innymi stowarzyszeń walczących z dość powszechnym bezprawiem w strukturach państwa polskiego, tkwią ogromny potencjał i siła, które kładą podwaliny do przemian w sposobie rządzenia Polską.
Praca przedstawicieli stowarzyszeń walczących z bezprawiem jest jednocześnie bardzo ważną cegiełką w budowaniu potencjału społecznego, jest praktyczną lekcją wychowania obywatelskiego. Pokazuje w praktyce, co to znaczy być świadomym, aktywnym, odważnym obywatelem.

Obok bardzo pozytywnego zjawiska integrowania się małych grup ludzi, które zyskują ogromne znaczenie w polskim życiu publicznym zarówno w sferze świadomości jak i praktyki, wykonywania prawa, które muszą przyczynić się do głębszej przebudowy stosunków społeczno – politycznych, sposobu rządzenia w kraju, obserwuję bardzo niepokojące postawy. Ogromna ilość osaczonych, poszkodowanych przez urzędników, policjantów, prokuratorów i sędziów Polaków myśli tylko o sobie, czeka, prosi o pomoc w zamian nie oferując często nic.

Słuchajcie, w ruchu stowarzyszeniowym nie spotkałam nikogo, kto nie dostałby „mocnego kopniaka” od przedstawicieli wrogiego zwykłym obywatelom i polskim firmom państwa. W większości przypadków są to ludzie, którzy nie dysponują obecnie zbyt dużą ilością pieniędzy, pisząc dyplomatycznie. Prawie każdy członek stowarzyszenia walczącego z pogardą wobec człowieka i prawa w strukturach państwa polskiego, to jest z reguły wieloletnia historia upokarzającej walki, wyniszczającej społecznie i finansowo całą rodzinę z pracującymi w sposób niedopuszczalny przedstawicielami aparatu państwa lub instytucji publicznych.

Tym którzy doświadczyli wiele zła, okazali się jednocześnie bardzo silni, walczą nie tylko o siebie, ale jednocześnie o zmianę sposobu traktowania ludzi i prawa przez funkcjonariuszy publicznych, budują fundamenty pod zmianę sposobu traktowania obywateli, tworzą podwaliny pod zmianę sposobu rządzenia krajem i społecznościami lokalnymi należy się szacunek, ale nie tylko. By efekty pracy były znaczące i korzystne dla większości konieczne, niezbędne jest wsparcie. Potrzebna jest pomoc w rozwijaniu i prowadzeniu działalności, która powinna być prowadzona z myślą o potrzebach zwykłych ludzi zarówno w wymiarze indywidualnym jak i grupowym.

Nie można zapominać, że stowarzyszenia są organizacjami samopomocowymi, a nie pomocowymi. W większości przypadków powinno być tak, że w zamian za oczekiwaną pomoc trzeba oferować coś od siebie. Oczekiwane i potrzebne są przecież różne formy wzajemnej pomocy, wspierania się. O odradzającej się autentycznej aktywności polskich obywateli, nie powinni zapominać również ci, którym się do tej pory jeszcze nic złego ze strony przedstawicieli instytucji publicznych nie przydarzyło.

Słuchajcie, nie może być tak, że ludzie godzą się, składają się poprzez podatki na olbrzymie wynagrodzenia dla swoich katów i jednocześnie wymagają bezpłatnej pomocy od przedstawicieli stowarzyszeń w zamian nie oferując nic. Śmiać mi się chce i jednocześnie płakać, gdy ludzie proszą przedstawicieli stowarzyszeń, by im pomogli bezpłatnie naprawić błędy sędziów lub adwokatów, którzy przecież z wzięli wielotysięczne wynagrodzenia za to, że nie robili tego, co do nich należy, a nawet bywa, że szkodzili zwykłym ludziom. Takie postawy wiodą wprost do zniszczenia odradzającego się ruchu obywatelskiego, który by się umacniać i rozwijać, potrzebuje wsparcia w różnych formach.
Wspierać ludzi pracujących w stowarzyszeniach można przecież poprzez przyłączenie się do nich, poprzez własną pracę. Można również pomagać finansowo.

Słuchajcie, nie ma nic za darmo. Organizowanie spotkań, szkoleń, pomocy prawnej, protestów, przygotowywanie materiałów informacyjnych itp. wszystko kosztuje. Nie można przecież wymagać, by ci którzy pracują, poświęcają swój czas, jeszcze z własnej kieszeni finansowali pomoc dla innych.

Uważam, że w Polsce nagromadziło się tak dużo zła, wyrządzono Polakom i polskim rodzinom tak dużo krzywd, iż nie da się ich ograniczyć przynajmniej w stopniu minimalnym, gdy przedstawiciele stowarzyszeń będą pracować tylko społecznie. Nawet najbardziej gorliwi i oddani społecznicy nie są oraz nie będą w stanie pomóc wszystkim poszkodowanym bez działań samopomocowych większości ludzi zainteresowanych zmianą obecnego stanu rzeczy.

Uważam, że większość poszkodowanych powinna pokrywać koszty obrony swoich praw lub przynajmniej włączyć się w zbieranie środków na ten cel. Najwyższy czas jest ku temu, by Polacy zaczęli zdawać sobie sprawę, iż do naprawy chorej sytuacji w kraju powinni wynająć sobie kompetentnych, odpowiedzialnych ludzi, którym nie jest wszystko jedno.
Dni Świadomości Prawnej w Lublinie
Świadomi sytuacji Polacy, którzy nie są w stanie wspierać ruchu stowarzyszeniowego poprzez swoją pracę, powinni rozważyć wspieranie finansowe wybranych stowarzyszeń działających na rzecz praworządności. Darowizny wcale nie muszą być duże. Spora część obywateli powinna czuć obowiązek wspierania działalności na rzecz zmian w Polsce, przywrócenia zwykłym obywatelom należnego im miejsca, tak by dawało się tu normalnie żyć. Myślę, że dla sporej liczby ludzi jest już oczywiste, że w Polsce istnieje konieczność przywrócenia w strukturach państwa i samorządów szacunku do ludzi i prawa, które możliwe jest między innymi poprzez kontrolowanie rządzących i systematyczne wywieranie presji, co robią już obecnie członkowie stowarzyszeń działających na terenie Polski.

Barbara Berecka