Ogromne pokłady optymizmu i entuzjazmu

- ZAPRASZAM DO PRZENOSZENIA OGNIA I DMUCHANIA

- JEST MNIE ZA DUŻO, A NAWET PONOĆ BYWAM NIEZASTĄPIONA, CHOĆ PRZECIEŻ NIE MA LUDZI NIEZASTĄPIONYCH

- Moja postawa w sieci i w życiu publicznym pokazuje, że człowiek jest w stanie wypracować określone zachowania, iż zwyczajnie dorastamy, dojrzewamy do określonych postaw i sposobów działania.
Od kiedy pamiętam, bardzo interesowało mnie to, co dzieje się w środowisku lokalnym, kraju i świecie. Nigdy nie byłam w stanie przechodzić obojętnie obok wspólnych spraw.

- Moje zainteresowania życiem społeczno – politycznym, aktywnością zwykłych ludzi w życiu publicznym, samorządnością i samorządami miały wpływ na moje wybory w zakresie rozwoju zainteresowań, dalszego kształcenia się.

- W Polsce jednak przez lata było bardzo często tak, że w głównym nurcie życia publicznego nie było i często ciągle brakuje miejsca dla osób samodzielnie myślących, wrażliwych i jednocześnie kreatywnych i bardzo niepokornych, które nie są zainteresowane wyłącznie własnym zyskiem, wchodzeniem w chore układy i układziki. Jak powszechnie wiadomo przeróżne grupy i kliki mają ogromny wpływ na życie Polaków i funkcjonowanie Polski, dosłownie demolują życie ludziom i demolują kraj.

- Gdy we współczesnej Polsce człowiek funkcjonuje poza układami władzy, to wyczucie tematu, wiedza z zakresu życia publicznego delikatnie pisząc, są bardzo mało przydatne.
Nie ma praktycznie zainteresowania wiedzą teoretyczną i praktycznymi umiejętnościami z zakresu organizowania się obywateli. Choć z drugiej strony większość zorganizowanych grup, w tym partii politycznych nie potrafi pozyskać zaufania zwykłych ludzi w oparciu o swoją pracę, efekty działania.
Większość partii politycznych bazuje na marketingu politycznym i bardzo nachalnej propagandzie, ogłupianiu ludzi.

- Im bardziej od środka poznaję funkcjonujące w polskim życiu publicznym zorganizowane grupy ludzi, tym coraz mocniej nabieram przekonania, że w Polsce można zbudować liczące się, alternatywne grupy ludzi do obecnie wiodących w polskim życiu publicznym.
Do realizacji pomysłu nie trzeba dużych pieniędzy. Konieczna jest gotować poszczególnych ludzi do pracy, działania na rzecz dobra wspólnego. Potrzebne są otwarte postawy, chłonne umysły ludzi gotowych do pracy nad sobą, podnoszenia kwalifikacji.

- W polskim życiu publicznym dominuje przypadkowa, radosna twórczość, której efekty bardzo często są uciążliwe, a bywa, że dramatyczne dla zwykłych ludzi. Antidotum na obecny stan rzeczy w Polsce, obecną jakość tak zwanych elit politycznym może i powinna być profesjonalizacja działań, ustawiczna praca nad sobą osób aspirujących do pełnienia funkcji publicznych i pełniących już funkcje w życiu publicznym.

- Z jednej strony rodzina, wychowanie dzieci.
Z drugiej strony niechęć do osób spoza klik u układów, podchodzących w sposób profesjonalny do życia publicznego, bierność większości ludzi spowodowały, że przez lata funkcjonowałam na marginesie życia publicznego. Byliśmy aktywni jedynie w swoim środowisku lokalnym.

- Znajomi mówili mi, bym dała sobie spokój ze swoimi zainteresowaniami, bo szkoda czasu i zdrowia, bo przecież dość powszechnie wiadomo, że w Polsce nie da się nic zrobić, zmienić. Tu tak już musi być.
Miałam takie chwile, że zadawałam sobie pytanie: w zasadzie dlaczego ma obchodzić mnie to, co większość ma w głębokim poważaniu, jednak świadomość, że sposoby rządzenia mają tak ogromny wpływ na nasze życie nie dawała mi spokoju.
Człowiek nie może być obojętny tylko dlatego, że większość ludzi bywa obojętna. Wcale nie musimy, a nawet nie powinien robić tego, co robi i akceptuje większość. Po drugie, człowiek nie może wyrzekać się samego siebie, powinien żyć w zgodzie z samym sobą. Dlatego wbrew modzie, oczekiwaniom innych pozostałam przy swoich zainteresowaniach, a nawet nadal je rozwijałam. Postanowiłam być sobą, interesować się tym, co dla mnie jest ważne, co według mnie ważne jest dla mojej rodziny i innych ludzi.
Obserwowałam życie społeczno – polityczne w Polsce, choć nie tylko. Sporo czytałam na ten temat i słuchałam różnych komentarzy. Zapoznawałam się ze znaczeniem słów i pojęć ważnych z punktu widzenia życia społeczno – politycznego.

- W pewnym momencie najpierw mój mąż, a później nasi sąsiedzi zauważyli, że moja wiedza i umiejętności mogą być bardzo przydatne przy załatwianiu poszczególnych spraw w środowisku lokalnym.
Negocjacje prowadzone z samorządowcami przez grupę ludzi w sprawie niezbędnego remontu drogi okazały się być nieskuteczne, ale tylko do czasu, gdy ja w nich nie uczestniczyłam.
Mąż przekonał sąsiadów, by zamiast delegacji, które do tej pory były nieskuteczne, oddelegować mnie do dalszych rozmów. Bardzo szybko udało mi się przekonać wójta, że nie może problemu ignorować. My ze swojej strony zaoferowaliśmy konkretne działania, które wójt nie miał innego wyjścia, powinien był wesprzeć i to zrobił.
Później była obrona przedszkola, które funkcjonowało do czasu, gdy nasze dzieci do niego chodziły. Następnie zabrakło wyobraźni choćby dyrektorom szkół i zabrakło determinacji okolicznych mieszkańców, by placówkę utrzymać. Zlikwidować jest łatwo, odtworzyć nie sposób.
Włączałam się również w negocjacje przy innych sprawach ważnych dla środowiska lokalnego, co było oczywiście nie koniecznie mile widziane przez ludzi z układów i układzików, którzy od lat degradują znaczną część zwykłych ludzi, demolują poszczególne środowiska lokalne i cały kraj.

- Uważam, że Polaków i Polskę gubi brak wrażliwości, bierność, strach zwykłych obywateli przed ludźmi władzy, brak faktycznej kontroli władz, powszechna akceptacja działań na szkodę ludzi i kraju.

- Z moją działalnością w środowisku lokalnym nie było oczywiście różowo. Z jednej strony reprezentowałam interesy określonych grup ludzi, z drugiej burzyłam święty spokój ludziom decyzyjnym, zmieniałam ich misternie zaprojektowane plany.
Tylko widzicie, samorządności lokalnej nie można mylić z totalitarnymi metodami działania, narzucaniem swojej woli przez określonych ludzi większości. Zwykli obywatele nie mogą być traktowani jedynie jako osoby niezbędne do popierania pomysłów samorządowców, którzy rzadko kiedy zdają sobie sprawę, że nie są żadną władzą, iż powinni służyć ludziom, a nie manipulować zwykłymi obywatelami.

- Uważam, że zwykli ludzie muszą mieć stworzone warunki do funkcjonowania w ramach demokratycznego państwa. Niedopuszczalne, choć niestety bardzo często spotykane jest tłumienie aktywnych postaw zwykłych ludzi, bardzo często spotykane jest tłumienie krytyki pracy osób pełniących funkcje publiczne.
Wydaje mi się, że prawie każdy, kto próbował funkcjonując poza lokalnymi układami i klikami, wyrażać zdanie na forum publicznym w sprawie wspólnych spraw, doświadczył tłumienia krytyki oraz przeróżnych szykan. Były wójt gminy na terenie której mieszkamy mówił wprost: za takie postawy jakie reprezentujecie, będziecie prześladowani.
My w pewnym momencie doszliśmy do tego, że robimy swoje, a to co mówią i robią wobec nas, jest bez znaczenia.

- Kiedyś na forum publicznym jeden z radnych moją wypowiedź skwitował, że ja oczywiście muszę koniecznie zabierać głos. – Ja natychmiast nie pozostałam dłużna i poprosiłam, by przy zawiadomieniach o zebraniach była informacja, że w naszej społeczności panuje „specyficzna demokracja”, prawo do wypowiadania się na spotkaniu będą mieli tylko wybrani ludzie, bo przecież chodzi tylko o to, by mieszkańcy poparli propozycje jaśnie nam oświeconych obywateli. Ja oczywiście na takie zebranie nie przyjdę, bo niby po co miała bym przyjście, skoro decyzje są już podjęte? Bo ja na klakiera zupełnie się nie nadaję.
Nie była bym sobą, gdybym w takiej sytuacji nie przypomniała znaczenia pojęć demokracja, samorządność, samorząd.
Ktoś powie, że zwykła mądrala – może tak, może nie. W każdym razie radny na pewno żałował napastliwej wypowiedzi wobec mnie. Obecni na spotkaniu po mojej odpowiedzi śmiali się do łez i zacierali ręce z zachwytu, że nareszcie ktoś odważył się powiedzieć prawdę na forum publicznym.

- Uważam, że trzeba szukać sposobów na faktyczny udział zwykłych ludzi w rządzeniu społecznościami lokalnymi i kraju. Trzeba szukać sposobów na eliminowanie zachowań zawłaszczania samorządów i kraju przez pewne osoby i grupy ludzkie. Dość tego nazywania demokratycznym państwem prawa bezprawnych sposobów postępowania osaczających zwykłych ludzi, które faktycznie są przejawami totalitaryzmu, narzucania woli rządzących lub przedstawicieli samorządów zwykłym ludziom.

- Mnie, nas do zdecydowanego wkroczenia w sferę publiczną zmobilizowały działania urzędników, a później sędziów.

Należymy do grupy osób podejrzanych z urzędu, ponieważ prowadzimy działalność gospodarczą. Przecież w Polsce publiczną tajemnicą jest, że drobny polski przedsiębiorca jest kombinatorem, oszustem, a nawet przestępcą z racji samego faktu podjęcia działalności gospodarczej.
Urzędnicy i różnej maści funkcjonariusze publiczni urządzają co jakiś czas polowania na czarownice, którymi są polscy przedsiębiorcy. Ogromną naiwnością jest, sądzić, że gdy człowiek robi wszystko jak należy, to go nie do padną.
Takiej jednak możliwości nie ma. Pomysłowość polskich urzędników, policjantów, prokuratorów i sędziów w zakresie demolowania życia polskim przedsiębiorcom jest praktycznie nieograniczona i korzystają z niej do woli przy każdej nadarzającej się okazji. Jeżeli komuś się do tej pory udało uniknąć bezprawnych, osaczających działań polskich funkcjonariuszy publicznych, to znaczy, że wszystko jest przed nim. Chyba, że większość ludzi obudzi się z letargu i przerwie niszczący proces ludzi i kraj.

- Główne polskie problemy tkwią w pogardzie do człowieka i braku szacunku do ustalonych zasad czyli prawa. Dramatyczna wręcz sytuacja jest w zakresie przestrzegania prawa proceduralnego. Doświadczany samowoli funkcjonariuszy publicznych na skalę wcześniej nie spotykaną.

- Od prawie ośmiu lat walczymy o swoje prawa z urzędnikami i sędziami. Obecnie mamy bardzo poważny problem z wyegzekwowaniem prawomocnych wyroków, które ignorowane są przez urzędników i sędziów.
Nie pomyliłam się, walczymy również z sędziami, którzy robią dosłownie co im się podoba, którym się mylą role. Polscy sędziowie w swej większości nie rozstrzygają spraw, oni są z reguły adwokatami, np. ZUS, prezesa KRUS itp. Nie można dalej akceptować bardzo patologicznego, niedopuszczalnego stanu rzeczy.

- Zaopatrzona w wiedzę teoretyczną z zakresu życia społeczno – politycznego, doświadczenie w aktywności na terenie środowiska lokalnego, doświadczenie w pracy społecznej z dziećmi, młodzieżą i opiekunami młodego pokolenia, w tym z samorządem uczniowskim i komitetami rodzicielskimi, posiadająca doświadczenie w prowadzeniu działalności gospodarczej i upokorzona, wykpiona, lekceważona przez polskich funkcjonariuszy publicznych zaczęłam wyrażać swoje zdanie na forum publicznym poprzez sieć. Moje dość długie teksty znalazły dla siebie niszę, systematycznie przybywa czytelników.
To czytelnicy moich tekstów z sieci sugerowali, że obecność w sieci, to za mało. Konieczne jest przekładanie słów na konkretną działalność w realnym świecie.
Przypadek sprawił, że spotkałam prezesów Stowarzyszenia Stop Bezprawiu – Lublin, z którymi okazało się być nam w życiu publicznym bardzo po drodze. Bardzo szybko zorientowałam się, że w Stowarzyszeniu tkwi ogromna siła, którą jest ogromny potencjał ludzki, który w miarę uruchomiania przynosi doskonałe efekty.

- Ja bardzo często jestem wręcz niepoprawną optymistką, nie znoszę świętego spokoju, uwielbiam podejmowanie nowych wyzwań, do których podchodzę z entuzjazmem. Gdy się pojawiam w zasadzie zawsze jakieś pozytywne zamieszanie jest zagwarantowane. Jestem wręcz specjalistką od burzenia świętego spokoju.

- W ramach Stowarzyszenia koordynuję Kampanią Edukacji Obywatelskiej, której poświęcę w stronie odrębne materiały, do której będę wracała. Uczestniczę w pracach Stowarzyszenia, dokumentuję je poprzez zdjęcia i teksty, które zamieszczane są między innymi w stronie internetowej Stop Bezprawiu – Lublin.
Ale z punktu widzenia struktur Stowarzyszenia jestem tylko zwykłym członkiem, często ku olbrzymiemu zdziwieniu osób, które znają pracę naszego Stowarzyszenia, w tym moją.

Jeżeli chodzi o grupę bardzo aktywnych, niepokornych ludzi, którym nie jest wszystko jedno, tworzących Stowarzyszenie Stop Bezprawiu – Lublin, to w najbliższym czasie, gdy sąd nie będzie robił problemów, pojawi się zupełnie nowa organizacja pozarządowa, w której strukturach będę pełnić funkcję, bo przecież nie wystarczy zgłaszać pomysły, trzeba jeszcze brać odpowiedzialność za ich realizację. Konieczne jest firmowanie określonych działań zwyczajnie swoim nazwiskiem.

Zapraszamy do przenoszenia ognia i dmuchania

Moja historia związana z ruchem stowarzyszeniowym jest przykładem jak człowiek poprzez systematyczną pracę, zaangażowanie przebija się do świadomości innych, buduje swoją pozycję w grupie, ale i pozycję grupy w środowisku, w świadomości społeczności lokalnych i nie tylko.

Korzystajmy z naszych konstytucyjnych praw


- Organizacje pozarządowe potrzebują liderów z wyobraźnią, wrażliwych, prawych, odważnych, kompetentnych.
Ale grupy tworzone przez obywateli potrzebują przede wszystkim aktywnych, pracowity członków, których liczba i aktywność świadcz o sile organizacji. Bo przecież w obecnej sytuacji społecznej – finansowej tych ludzi, którzy mają przekonanie o potrzebie organizowania się, wypowiadania w różnych sprawach, dostrzegają sens tego typu działań, jest ciągle bardzo mało. Praca u podstaw wykonywana przez zwykłych, szeregowych członków grup tworzonych przez obywateli jest wyjątkowo ważna. Ci, którzy podejmują pracę wykonują bardzo różne czynności. Bez wystarczającej liczby szeregowych, aktywnych, pracowitych członków organizacji pozarządowych nie ma szans na zmiany, skutecznego wywieranie presji. Sami liderzy, prezesi zwyczajnie nie dadzą rady, są bez szans.

Pracujmy ponad podziałami politycznymi

Barbara Berecka