„Jetem zwierzęciem. Myślę, czuję. Chcę żyć”

Wczoraj w Lublinie na Placu Łokietka odbył się happening pod hasłem „Jestem zwierzęciem. Myślę, czuję. Chcę żyć.” organizowany przez ogólnopolskie Stowarzyszenie Empatia i Lubelską Grupę Vivy. Akcję poprowadził znany polski aktywista i wieloletni weganin, Dariusz Gzyra. Organizatorzy przypomnieli, że zwierzęta nie są rzeczami, a codziennie wybory ludzi, takie jak pożywienie, ubiór czy rozrywka, często są dla nich wyrokiem.

Zgodnie z założeniem organizatorów kilkadziesiąt osób stojących w milczeniu, trzymających plakaty z portretami różnych zwierząt w symboliczny sposób ma zwracać zwierzętom osobowości. Organizatorzy zwracają uwagę, że zwierzęta nie są jedynie numerami, liczbami w statystykach. Każde z nich jest unikalną, czującą jednostką. Ale niestety często są traktowane jak narzędzie, towar, surowiec, rzecz.

Stowarzyszenia są organizacjami samopomocowymi

Stowarzyszenie Empatia i Lubelska Grupa Vivy to organizacje od lat działające na rzecz praw zwierząt. Lublin jest kolejnym miastem, w którym gości akcja. Wcześniej organizowana była w Warszawie, Toruniu, Gdańsku i Katowicach.

Barbara Berecka

 

Z kotylionami w klapach marynarek

OFICJALNE UROCZYSTOŚCI ODZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI BEZ PREMIERA, KTÓRY JEST ZA GRANICĄ

To, że rządzenie Polską jest zwykłą amatorszczyzną, kupczeniem interesami Polaków i Polski świadomi ludzie widzą od lat. Dzisiejsze obchody 94 Rocznicy Odzyskania Niepodległości pokazały na ulicach polskich miast, jak zwykli ludzie są już wkurzeni. Widać jednocześnie, że coraz więcej ludzi wyzbywa się obojętności. Szczególnie ważne jest to, że zainteresowanie sferą publiczną widać u sporej części ludzi młodych.

Premier Donald Tusk zamiast w ten szczególny dzień być w kraju, odbywa podróż zagraniczną. Jak widać można i tak. Tu jest Polska i do tej pory mało kogo cokolwiek dziwiło. Wszystko rządzącym uchodziło bezkarnie.

Prezydent Bronisław Komorowski jak zwykle w podobnych sytuacjach z kotylionem w klapie marynarki i ponoć próbuje łączyć ludzi. Czy mu to wychodzi, to już inna sprawa. Jak to jest z tym łączeniem widać było dzisiaj na ulicach polskich miast, a Warszawy w szczególności. Jak już wspomniałam, nawet premier nie świętował razem z prezydentem.

Ja jestem bardzo niepokorna.
mówię i piszę co widzę i myślę. Uważam, że brak zaufania do zwykłych ludzi, nadmierna ingerencja rządzących w nasze życie i ich amatorszczyzna wyniszczają ludzi i kraj. Jak to się odbywa, pozwolę sobie pokazać na materiale sprzed dwóch lat zamieszczonym wcześniej w Iskra.ehost.pl:

„SAM 11 LISTOPADA WEPNĘ TAKI KOTYLION W KLAPĘ MARYNARKI”

Napisał w liście skierowanym do nauczycieli prezydent Bronisław Komorowski.

W ostatnim wydaniu ” Newsweeka” jest artykuł na temat gwiazd internetu, blogerów. W materiale między innymi najbardziej znani internauci wspominają, jak prezentowane przez nich poglądy w ich artykułach zamieszczanych w sieci, były następnie powtarzane przez polityków, osoby publiczne. Komentatorzy z ” Iskry” zwracali uwagę, że z tematyką wychowania, edukacji obywatelskiej ciężko przebić się w sieci. Uspakajałam, że krople drążą skały, iskry rozpalają ogień.

W sieci jest zaledwie kilka osób, które drążą temat wychowania i edukacji obywatelskiej. Ja korzystałam z uprzejmości Onetu i publikowałam tam swoje artykuły, pod którymi toczyły się dyskusje. Tu na stronie systematycznie przybywa czytelników. Nie jest źle i do tego pomysł Pierwszego Obywatela, tak trzymać.

Inicjatywa ” lekcji patriotyzmu” wypłynęła oczywiście od Prezydenta, ale mam nadzieję, że wpisy w sieci internautów pomogły, dodały Prezydentowi odwagi do podjęcia tematu.

Bardzo dobrze, że Bronisław Komorowski podjął temat. Inicjatywa jest taką maleńką iskierką, którą trzeba rozdmuchać, by powstał potężny ogień edukacji obywatelskiej.

Ja już oczywiście w tej chwili spróbuję po swojemu podmuchać, by zaczęło ” palić się” mocniej. Inicjatywa jest bardzo cenna, godna wsparcia ale jest fatalnie przygotowana. Pozwolę sobie zacytować fragment listu: ” Dlatego chcę poprosić wszystkich Państwa o przeprowadzenie ” lekcji patriotyzmu”, w swoich klasach, w ramach nauczania początkowego oraz w przedszkolach, w czasie których dzieci nauczyłyby się robić kotyliony w barwach narodowych. Prosty, rysunkowy schemat ich przygotowania będzie można znaleźć na stronie www.prezydent.pl,w zakładce dla dzieci. Wpięte 11 listopada w klapy płaszczy i kurtek – zarówno dzieci, jak i ich rodziców – kotyliony będą doskonałym, widocznym znakiem radości z wielkiego sukcesu naszych przodków (…) Wierzę, że ta odbiegająca od utartych schematów lekcja patriotyzmu, stanie się pierwszym krokiem ku zbudowaniu nowej tradycji – pełnego radości i dumy – obchodzenia narodowych świąt i rocznic”. Przypominam, to jest fragment listu Prezydenta RP skierowanego do nauczycieli.

Powtórzę jeszcze raz, inicjatywa bardzo cenna, ale czy Kancelarii Prezydenta RP nie stać na specjalistów od wychowania, by taką inicjatywę dobrze przygotować?

Ja, skromny przedsiębiorca z wykształceniem pedagogicznym i praktyką pracy w szkole, po przeczytaniu materiałów na stronie internetowej oniemiałam. Odniosłam wrażenie, że gdzieś coś ktoś słyszał i postanowił zrobić super akcję, nie mając zielonego pojęcia, jak się do tego zabrać. Wiadomo, że technicznie takich pomysłów nie przygotowuje Prezydent, ale przedstawiciele Kancelarii zajmujący się przygotowaniem projektu powinni patrzeć na sprawę bardzo szeroko, a nie liczyć tylko na medialny sukces.

Dlaczego koniecznie kotylion? Po co ten wzór? Jak u Makarenki wszystko musi być jednakowo i pod sznurek? Polscy nauczyciele nie potrafią wspólnie z uczniami i ich opiekunami zaprojektować kotylionów? A jak zrobią flagi bądź inne symbole, to nie będzie patriotycznie?

Zobaczcie, 11 listopada z kotylionami według sugestii w liście będą paradować dzieci i ich rodzice z Prezydentem. A ja myślałam zawsze, że w takich sytuacjach zachęcać trzeba do demonstrowania przynależności narodowej wszystkich zainteresowanych, np. członków społeczności lokalnej i nauczycieli również? Co z przedstawicielami rządu? Kto zrobi kotylion minister edukacji?

Podjęto cenną inicjatywę, która ma między innymi jednoczyć, integrować środowiska lokalne, przypominać o przynależności narodowej, o demokratycznym państwie, gdzie prezydent obchodzi święto narodowe podobnie jak dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym, tylko, że nie rozumiem dlaczego Prezydent sam nie pokazał, jak trzeba się jednoczyć? Dlaczego list jest sygnowany tylko przez Prezydenta? Premier, minister edukacji, marszałkowie Sejmu i Senatu, przedstawicieli partii rządzących i opozycyjnych reprezentowanych w parlamencie, co im się pomysł nie spodobał? Pawlak, Kaczyński, Napieralski nie chcieli pod listem się podpisać? Czy zabrakło wyobraźni, by połączyć siły?

Jak mówicie ludziom, aby się jednoczyli, to pokażcie jak to się robi? A jak nie wiecie, to zapytajcie, np. nauczycieli jak przygotowuje się i przeprowadza tego typu inicjatywy.

Dlaczego list jest skierowany tyko do nauczycieli? Dzieci – w tym organizacje uczniowskie – opiekunowie, dyrektorzy placówek oświatowo – wychowawczych, członkowie społeczności lokalnych, przedstawiciele samorządów lokalnych, co z nimi? Sami się domyślą i dołączą?

Dlaczego w uroczystych obchodach inicjowanych przez Prezydenta mają brać udział tylko przedszkolaki i dzieci z nauczania początkowego? Przepraszam, ale bardzo brzydkie słowa przychodzą mi do głowy… To jest dzielenie, a nie łączenie, to jest narzucanie gotowych rozwiązań, a nie przejaw demokracji.

Mam nadzieję, że moje krytyczne słowa zostaną przyjęte ze zrozumieniem i zostaną wyciągnięte wnioski. Zdaję sobie sprawę, że dmuchałam na iskrę bardzo mocno, ale myślę, że wielu nauczycieli, którzy na pewno zauważą również błędy w przygotowaniu obchodów, których potraktowano, jak automaty do wykonywania kotylionów zgodnie z instrukcją, odetchnie z ulgą, że ktoś odważył się w sieci zanalizować kompletny brak przygotowania do przeprowadzenia bardzo cennej inicjatywy Prezydenta.

Służyć ludziom

Ta bardzo dobra inicjatywa, kompletnie nie przygotowana merytorycznie pokazuje, jak urzędnicy, przedstawiciele władzy mają mało pokory wobec nas, zwykłych obywateli, jak często brakuje im kompetencji. Mam nadzieję, że Pan Prezydent osobiście dopilnuje, by przy okazji następnych równie cennych inicjatyw, do opracowania planu działania i realizacji pomysłu dobrać osoby kompetentne z wyobraźnią i wyczuciem w realizowanym temacie.

Barbara Berecka

Happening w sprawie zmiany ordynacji wyborczej – Lublin 10.11.2012r godz. 13:00 Plac Litewski

STOWARZYSZENIE STOP BEZPRAWIU – LUBLIN – ZAPRASZA

Zapraszamy Państwa do udziału w happeningu, który odbędzie się w sobotę 10 listopada 2012 roku o godzinie 13:00 w Lublinie na Placu Litewskim, promującego zmianę ordynacji wyborczej. Uczestnicy akcji przejdą również pod Ratusz na Placu Łokietka.

Nie jesteśmy organizacją polityczną, tylko Stowarzyszeniem, które działa między innymi na rzecz praworządności, podnoszenia potencjału społecznego poprzez aktywizowanie zwykłych obywateli, zachęcanie do udziału w życiu publicznym. Uważamy, że obecnie w Polsce konieczne jest prowadzenie edukacji obywatelskiej, podnoszenie wiedzy na temat praw i obowiązków obywateli, systemów politycznych, w tym ordynacji wyborczych. Dlatego prowadzimy Kampanię Edukacji Obywatelskiej, w ramach której postanowiliśmy wesprzeć działania prowadzone na rzecz wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych.
Akcja zainicjowana przez Pawła Kukiza i prowadzona w ramach Zmieleni.pl ma konkretny cel polityczny wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych. Działania mają również walory edukacyjne, informacyjne. Przybliżają zwykłym obywatelom wiedzę na temat sposobów wybierania przedstawicieli do władz.
Jednomandatowe okręgi wyborcze mają taką zaletę, że wyborcy wybierają konkretnych ludzi, których znają i mogą ich później rozliczać.

Zmieleni.pl – informacja o akcji w innych miastach Polski

W naszym przekonaniu w życiu społecznym, w tym w publicznym bardzo ważne są klarowne sytuacje, w tym jasność kto i za co odpowiada. Odpowiedzialność za poszczególne działania lub ich brak według nas powinna być jednym z filarów demokratycznego sposobu rządzenia krajem.

sprawiedliwosc.org

„Strajk żywności”

MARNOWANIE ŻYWNOŚCI I PROBLEM NIEDOŻYWIENIA

Jest bardzo wiele segmentów życia, które powinny być zagospodarowane przez zwykłych obywateli. Problemów z jednej strony marnowania się dużej ilości żywności, a z drugiej głodu nie da się ograniczyć bez zainteresowania się problemami przez zwykłych ludzi.

”?Strajki Żywności? ? to barwne manifestacje podczas, których wolontariusze Banków Żywności skandują swój sprzeciw wobec marnowania. Te wydarzenia są organizowane są od 2009 roku przez Banki Żywności i Federację…

Celem ?Strajku Żywności? jest podnoszenie świadomości w społeczeństwie polskim o skali marnowania żywności i jednoczesnym problemie niedożywienia. Strajk jest organizowany z okazji Światowego Dnia Żywności (16 października). Ten specjalnie wyznaczony przez FAO dzień, przypomina opinii publicznej o globalnych problemach żywnościowych, wzmacnia poczucie solidarności w walce z głodem, niedożywieniem i ubóstwem, którą można podejmować w lokalnej społeczności” – źródło www.bankizywnosci.pl.

Presja społeczna jest zbyt mała

W sprawie ogromne znaczenie ma świadomość, szczególnie wśród tych, którzy mają nadmiar i zamiast marnować żywność, mogą się dzielić z innymi.
Konieczna jest również wrażliwość rządzących, którzy powinni zrezygnować z idiotycznego podatku od przekazanie nieodpłatnie żywności osobom potrzebującym. Na przykładzie dzielenia się chlebem widać szczególnie wyraźnie, jak szkodliwa jest zachłanność rządzących, jak szkodliwy jest nadmiar prawa i nadmiar państwa w państwie, które to mogą przyczyniać się do głodu.

Barbara Berecka

„Lublin bez futra”